machda
at ownlog '06
Link 01.07.2006 :: 18:37 Komentuj (2)
 No i były Tatry!

I jak w poprzednim roku, w dobrym - choć mniej przypadkowym towarzystwie (pozdrowienia dla Jacka K)

A oto specyjalnie dla Jacka Sz. definicja łachy snieżnej w obrazkach (stan z 28 czerwca podejcie na Zawrat tuż powyżej Zmarzłego Stawu

No a potem był Kraków. Fajny ten Nasz Kraków.

Klimatyczny ten Nasz Kraków.

Aż się nie chce wyjeżdzać! 

 



Link 03.07.2006 :: 16:14 Komentuj (2)

Wakacje sie skonczyly! i trzeba bylo wrocic do pracy

Za oknem czekalo na mnie to samo drzewo, tyle ze juz w zielonych barwach lata. Znowu bede sie na nie gapic 8 godzin dziennie.

Roza piekna jest i slicznie pachnie, ale...kluje

 



Link 04.07.2006 :: 09:54 Komentuj (1)

Ostatnio nie jezdze metrem! Choc wypadek mial miejsce na mojej zwyczajowej linii, jedna stacja powyzej miesca mojego zmieszkania. Od wczoraj mnoza sie spekulacje mediow, interpretacje i domysly Valencjan,.....fakt jest jeden: 41 ofiar i 12 ciezko rannych.

-nadmierna szybkosc,   -awaria kola,    -zawalenie sie sciany to najbardziej oficjalne przyczyny z nieoficjanego jeszcze rozpoznania.

 Do tego dochodzi jeszcze kilka innych faktow

-Jedynka jest najstarsza linia metra i kursuja tam najstarsze (jak w tym wypadku 18 letnie pociagi)

-w tym tygodniu w Valencji odbywa sie Kongres Rodzin, ktory ma byc zwienczony przyjazdem papieza. Jedynka miala kluczowe znaczenie dla tego wydarzenia.

Interpretacje? Nadinterpretacje?

Od pierwszych momentow pojawialy sie domysly na temat zamachu. Nie wszytkim sie podoba przyjazd papieza, mieszkancom centrum najbardziej nie podobaja sie trwajace juz 2 miesiace przygotowania do tego wydarzenia przejawiajace sie w utrudnieniach ruchu. Inni dopatruja sie niepoprawnej promocji Miasta Nauki i Sztuki, bo niby dlaczego, glowna msza ma sie odbywac wlasnie tam!?

Tym ktorzy na wiesc o wypadku zaniepokoili sie o mnie - dziekuje.

 



Link 05.07.2006 :: 11:40 Komentuj (1)

Dzis nastapil historyczny moment!
Przelamalam opory i poszlam odstac 2 godzinna kolejke w sympatycznym
towarzystwie braci imigranckiej. Owocem tego jest
malenki laminowany dokument z malo udanym zdjeciem, ale zato z niezlym wizerunkiem palca wskazujacego.


Jak to stwierdzili moi koledzy z pracy: juz jestem legalna!





Moze teraz czas na prawo jazdy?




Link 06.07.2006 :: 09:39 Komentuj (2)

Walencja juz wrze od przygotowan na przybycie papieza!

Oltarz juz jest przygotowany!

Jedni wywieszaja flagi na chwale....

...a inni wrecz przeciwnie



Link 07.07.2006 :: 10:54 Komentuj (4)

8:00.

PUUK!

Otwieraja sie bramy zagrody i 8 rozwcieczonych bykow rozpedza sie w strone bialo-ubranego tlumu! Oznacza to ze Fiesta San Fermin w Pamplonie sie rozpoczela.

Piec minut przed osma, tlum smialkow wznoszac chusty do gory odspiewuje trzykrotnie modlitwe do swietego patrona o blogoslawienstwo w encierros (bieg przed bykami). Po czym wznosza sie okrzyki : Viva San Fermin!

  • Anegdotka jest, ze otwierajacy tegoroczne obchody tegoz swieta uznajac sie za niewierzacego odmowil powiedzenia: Niech zyje  swiety Fermin, a posiadajace wieloletnia tradycje powiedzenie zastapil: Niech zyje fiesta swietego Fermina. Jak widac drobiazgowosc jest nie tylko domena polskich mediow. 

Pierwsza petarda oznacza, ze pierwszy byk wyszedl z zagrody. Druga, ze wszytkie byki znajduja sie juz na wolnosci. Na  trzeci sygnal bedzie trzeba poczekac ze 3 min, bo tyle mniej wiecej trwa przebiegniecie wyznaczonej trasy po starowce miasta (850 metrow) az do momentu kiedy byki dotra do Plaza de Toros (plac na ktorym odbywaja sie corridy). 4 petarda oznacza, ze wszytkie byki znajduja sie juz pod zamknieciem. Niektorzy twierdza, ze sa to najbardziej emocjonujace 3 minuty w roku.

Stalym bywalcem tegoz swieta byl Hemingway. Zaskoczony latwoscia na jaka naraza sie czlowiek w walce z bykiem stajac twarza w twarz ze smiercia napisal "Slonce tez wschodzi" a potem "Smierc po poludniu".

  • W latach 1924-2002 w encierros zginelo 14 osob, ponad 200 zostalo rannych.

Faktem jest, ze w tym przedstawieniu byki maja znacznie wyzsza przewage nad czlowiekiem, czego nie mozna powiedziec o Korridzie.

Pomimo tego smialkow nie brakuje!

Oczywiscie Sanfermines to nie tylko encierros. To jest permamentna fiesta przez okragly tydzien (7-14 lipiec) z przedstawieniami kuturalnymi, wieczornymi korridami, strumieniami plynacym alkoholem. Smialkom ktorzy zamierzaja wziac udzial w encierros zaleca sie jednak przyjsc po raczej przespanej nocy!

Ostatni dzien fisty nosi tytul: Biedny Ja! bynajmniej jego celem nie jest ubolewanie nad poniesionymi ranami. Tego dnia wyspiewuje sie smutne piosenki na znak niezadowolenia ze fiesta sie konczy. No ale za rok... znow Sanfermines!

P.S. Zamieszczone zdjecia sa zapozyczone. Wlasne powiesze w przyszlym roku. 

 



Link 10.07.2006 :: 10:02 Komentuj (1)

Myslalam, ze zaspalam. Wstalam na godzinke przed Msza, i spokojnie, (bo skoro i tak juz jestem spozniona to nie ma sie co spieszyc) poszlam na metro. metro absolutnie puste! Mysle: albo ludzie nie zaufali jeszcze po wypadku transportowi miejskiemu, albo wszyscy juz tam sa. Na usprawiedliwienie swojego spoznialstwa przypomnialam sobie jak sie raz na mecz wybralam (porownanie tylko ze wgledu na tlumnosc widowiska w obu przypadkach) i doradzili mi przyjsc 5 min. przed rozpoczeciem, zeby uniknac scisku na wejsciu. Zatem pomyslalam, ze moze tlumy walace na blonia przez noc poprzedzajaca msze papieska,  czy panoszace sie przed brama Wisly tlumy juz na kilka godzin przed rozpoczeciem moze nie dotycza tej sytuacji.  

No i zdazylam.  Musialam tylko przeczekac, az przejedzie rozpedzone papamovile, nawet samochod z rodzina krolewska nie pedzil tak szybko i dalo sie spostrzec pomachujaca reka krolowa. Bez najmniejszego scisku, zajelam miejsce w sektorze.

Zdziwilo mnie bardzo liczne przybycie tlumow. Na tyle zlego co sie slyszalo od Valencjan na temat samej wizyty, licznie wyszli witac papieza na trasie przejazdu papamovile. Ci co nie wyszli z lenistwa, z ciekawosci patrzyli w telewizor. Owszem wyrwala sie tez jakas grupa rowerowych  nudystow manifestujac swoje niezadowolenie, ale zawsze w dobrym tonie jest zrobic cos kontrowersyjnego.

Wspominalam sobie uczestnictwo 4 lata temu w Spotkaniu Mlodych w Madrycie z Janem Pawlem II. Na lotnisku zgromadzilo sie 700 tys ludzi. Tlum wiwatowal mocno: zastan z nami, kochamy cie, itp....a wczoraj pokrzykiwan bylo malo, zeby nie powiedziec wcale.

Podobno bylo 1.5 miliona ludzi. Organizacja juz sie zorientowalam na poczatku bardzo dopisala. I zapotrzebowanie na wode spore.

Wszytko dzialo sie bardzo szybko. Po zakonczonej mszy, Papa pojechal w swoja strone, Vipy w swoja, a jak tylko otworzyli ulice- ludzie sie rozpierzchchli .

A jak wrocilam tam wieczorem, owszem tlum gapiow obserwowal desmontaz mediow, ale bylo widac ze zycie juz wracalo do normalnosci.



Link 11.07.2006 :: 12:31 Komentuj (1)

Niektorzy zauwazyli, za malo napisalam o wizycie papieza pod katem duchowym. To fakt. Nie bylo za wiele do napisania. To byla wizyta z McDonalda rodem. Sprawna obsluga, usmiechiete twarze, szybkosc serwowanej uslugi,....Wczoraj jeszcze sie komentowalo co nie co, ale dzis pewnie juz wszyscy zapomnieli, ze wogole wizyta miala miejsce.

Moze widzieliscie relacje w telewizji i zaciekawila was scena na ktorej odbywalo sie cale widowisko, zatem zaserwuje troche reklamy dla mojego miasta.

  • Ciudad de las Ciencias y de las Artes! Perelka y duma wszytkich Walencjan. Jeszcze kilka lat temu na dnie wysuszonej rzeki znajdowalo sie wysypisko smieci, dzis wznosi sie nowoczesny kompleks miasta sztuki i nauki im. ksiecia Filipa, ktory to bije hiszpanskie rokordy w sprzedarzy biletow.

Znajduja sie tu: Opera, Planetarium, Oceanarium, Muzeum wynalazkow, Palmiarnia. Jednym slowem kto zaplaci nie za tani i tak bilet nie wyjdzie rozczarowany. A jesli nie do srodka to i po calym kompleksie milo pospacerowac, czy to poblyskujace w sloncu kafelki docenic czy refleksujace noca w wodzie kolorowe oswietlenia. Sama przyznam, ze coraz bardziej mi sie podoba.

Ten rogaty budynek to wlasnie muzeum nauki i wynalazkow.

To tylko jedno z nocnych obliczy miasta!

P.S. Te zdjecia tez niestety  nie moje



Link 13.07.2006 :: 14:18 Komentuj (1)

Tubylcy, zauwazylam ze juz nawet nie spogladaja, ja za kazdym razem jak tamtedy przejezdzam patrze z niedowierzaniem, ze takie cudo moze sie tak marnowac. Budynek stylizowany na arabski palac nie jest tutaj tak czesto ogladany.

 

Wczoraj slyszalam w telewizji, ze ktores z muzeum przyjelo wystawe o amerykanskim grafiti. Komentarz utwierdzil sluchaczy w przekonaniu, ze jest to wymowny artyzm ulicy i bylo to tylko kwestia czasu, az uznany zostanie za prawdziwa sztuke.

  • Komentator chyba tego do konca nie przemyslal! Ten palacyk z wymalowanym grafiti, wyglada niemal tak samo artystycznie jak ta moja przekrzywiona fotografia.

W poszukiwaniu zycia zaszlam go od drugiej strony. Ale tam tylko dziura w ogrodzeniu pozwolila sie upewnic, ze z drugiej strony tez nic sie nie dzieje. Pewnie tak jak w Polsce,7 wlasciecieli, zastaw hipoteczny, nierozwiazane sprawy spadkowe.... A budynek umiera w oczach. Juz nawet trawa nie chce tam rosnac!



Link 23.07.2006 :: 22:54 Komentuj (3)

 

Nie bylo mnie  tydzien. Faktycznie bylam bardzo zabiegana i bez dostepu do netu.

W zeszly weekend (zreszta tak samo jak i w ten) bylam na kanioningu. Chociaz moja niechec do wody nie pozwala mi rozwinac skrzydel w tym sporcie, musze przyznac ze jest niesamowity; szczegolenie w pelni slonca i w pieknych okolicznosciach przyrody.

 

Celem sobotniej wycieczki bylo podarzanie tropem dinozaurow. W sobote mielismy plan przemaszerowac dno rzeki. Noca- bo w dzien upal absolutnie na to nie pozwala.

 
 

 Jak poczujemy zmeczenie usnac pod oslona gwiazd. A niebo bylo gwiazdziste tej nocy.... 


 

No a w niedziele z nowymi silami ruszyc na podboj wawozow i wodospadow.  


 

 Weekend kompletny.

C.D.N. 



Link 24.07.2006 :: 23:17 Komentuj (4)

Juz kiedys wspominalam (i jescze wspomne nie raz), ze w Hiszpanii ceramika odgrywa wazna, kulturalna role.

W zeszlym tygodniu, w jednym z poblikich miejscowosci znanej z tradycji ceramiki (Manises) odbyla sie fiesta na jej wlasnie czesc.

Z zaladowanych po brzegi przyczep rozdawano gadzety ceramiczne.


Nie myslcie ze to totalny sponsoring. Organizatorow imprezy kosztowalo to nie malo pracy. Kolege Gerbe (na zalaczonym obrazku) kosztowalo rok sobot chodzenia po fabrykach porcelany i wylapywanie okazow z II gatunku, potem zorganizowanie fiesty, ludzi... i wszystko to po to, zeby uradowac bioracych w fiescie udzial mieszkancow.

Ale, jak widac entuzjazmu nie brakowalo. Czy Hiszpanie nastroje swiateczne maja we krwi? 

Kazdy wyciagal reke zeby otrzymac jakis prezent. Wygladali na calkiem zadowolonych  kiedy wracali do domu z pelnym pudlem talerzykow i wcale nie wygladali na niezadowolonych, ze kazdy z nich byl z innej parafii.


Po 2 godzinach jazdy, ludzie cali szczesliwi rozeszli sie do domu. Godzine pozniej ulice byly nieskazitelnie czyste bez sladu po popoludniowych szalenstwach.


 

Jak nakazywalo dobre wychowanie, ja tez do domu przynioslam namiastke lupu. Do dzis gapie sie na kaczke i stawiam sobie pytanie:

  • do czego moze sluzyc?
No ale przynajmniej kolorem komponuje sie do miski!

 

 

 

 

 

 

 

 



Link 29.07.2006 :: 23:24 Komentuj (1)

Morze o brzasku nie jest tym samym zatloczonym legwanami morzem. A w porcie sportowym dodatkowo czuc jeszcze ducha przygody, dobrego klimatu  i przyznam takze... snobizmu.


 Wybralismy sie dzis na spacer pod zaglami.


 



Link 30.07.2006 :: 23:03 Komentuj (2)

 

 Prosze Panstwa, to nie jest karnawal w Rio!

 

To popularna na wschodzie Hiszpanii  fiesta Moros y Cristianos, przypominajaca konkwiste hiszpanska.

  • Jednego dnia miasto zdobywaja arabi (moros), ale ich szczescie nie trwa dlugo, bo dnia nastepnego do miasta dociera odciecz Cristian. Ostatniego dnia fiesty jedni i drudzy defiluja glowna ulica miasta do rytmu muzyki (oczywiscie na zywo, orkiestry maja w hiszpanii niezle powodzenie).

Niesamowita jest u hiszpanow chec do gier i zabaw zespolowych. Lacza sie w grupy osiedlowe, rodzinami czy tez w srodowisku pracowym i do boju. Wynajmuja garaz i juz maja miejsce na cotygodniowe spotkania. Miedzy jednym piwem a drugim podejmuja decyzje o orkiestrze, strojach....Caly rok dla zawiazywania kontaktow towarzyskich, no i prestizu przynaleznosci do jednej z fiest.

 

W zabawe wlaczaja sie cale rodziny. Juz od malenkiego dzieciaczki lapia rytm. I wierzcie mi to nie byly najmlodsze okazy (nie mam innych bo zapomnialam naladowac baterii).

Ponizsze zdjecie pozwala z bliska docenic kilkukilowa zbroje. Stroje moros sa bardziej atrakcyjne, ale niektorzy przez tradycje wola pozostac przy chrescijanstwie. Docelowo to chrzescijanie swietuja zwyciestwo.